wtorek, 8 kwietnia 2014

Zimno tak bardzo

Jeśli ktoś jeszcze nie widział tej wspaniałej animacji Disneya, jaką jest "Kraina Lodu" - niech obejrzy.Ten film jest po prostu świetny.

 Ogólnie sceneria typowo disney'owska, księżniczki-sieroty, książę, zamek itd. A jednak fabuła nie skupia się wyłącznie na połączeniu się dwóch serduszek bijących tym samym rytmem...
Elsa ma niezwykłą, a jednocześnie bardzo niebezpieczną moc. W dzieciństwie zraniła niechcący swoją młodszą siostrę Annę, czego ta w ogóle nie pamięta. Z upływem lat siostry oddalają się od siebie, aż w końcu przychodzi moment, kiedy Elsa ma zostać królową. I właśnie wtedy traci panowanie nad sobą. Anna, chcąc odnaleźć siostrę, rusza w niebezpieczną podróż, pełną nowych przyjaciół, przygód i niespodzianek. 
Film ma swój urok i klimat. Chociaż łatwo przewidzieć jak rozwiną się niektóre wątki, jest kilka zaskakujących zwrotów akcji, a na pierwszy plan jest wysunięta przede wszystkim relacja między siostrami. Bohaterowie są w większości pozytywni, a według mnie nie ma jednoznacznie określonego, typowego czarnego charakteru. 
Wobec tego, gorąco polecam wszystkim fanom Disneya i nie tylko!

niedziela, 23 marca 2014


Amerykańska stacja NBC w miniserialu postanowiła zekranizować Dziecko Rosemary Ira Levina. No cóż... moje przywiązanie do oryginałów i Romana Polańskiego jest zbyt wielkie bym mogła akceptować ten amerykański wymysł...



Niech im nawet będzie, ale ostatnio Amerykanie nie potrafią robić horrorów. Więc wyjdzie im lekkie show, znając życie. Pełne typowo amerykańskiej sztuczności i popkulturowości. Taka współczesna interpretacja...

Jak dla mnie horror powinien zostać horrorem. A przecież historia nie jest lekka i przyjemna - Rosemary po wprowadzeniu do nowego zaczyna mieć halucynacje i koszmary, a wkrótce potem wychodzi na jaw, że  jest w ciąży. 
 
Kiedy zamordowali Polańskiemu żonę, Sharon Tate, część ludzi podejrzewała, że to sataniści (Charles Manson) dokonali zemsty za ekranizację tej książki. Lub raczej sposób ekranizacji. 
To raczej błędna hipoteza - Manson był po prostu psychopatą. Jednak to nie zmienia faktu, że jego ulubionym zespołem byli Beatlesi. A kto kupił dom, w którym kręcono Dziecko Rosemary? John Lennon!

Ale to tak trochę poza tematem. Ogólnie, mam dosyć tych wszystkich remake'ów amerykańskich (chociażby Koszmar z ulicy wiązów). Czy oni nie rozumieją, że jak coś raz było świetne,to drugi raz sukcesu nie powtórzy? I mówię tu o sukcesie jakościowym.

80 moich cudów kina: Ostry film zaangażowany

Animowany film krótkometrażowy opowiadający  historię kiosków ulicznych oraz pewnej emerytki. 
Całą opowiastkę śpiewa pani Aniela Jaskólska, która była po prostu dobrą znajomą reżysera i pracowała jako sprzątaczka. Jej wystąpienie w filmie było improwizowane i spontaniczne. Efekt: absurdalny tekst z równie absurdalną animacją. 
Po pierwsze: to kwestia gustu i nie wszystkim musi się ten film spodobać. Jest specyficzny ze swoistym poczuciem humoru. Jednak obiektywnie rzecz biorąc sama technika kręcenia jest genialna. Otóż całość jest namalowana/narysowana bezpośrednio na taśmie filmowej przez Juliana Antonisza. Również muzyka (bardzo optymistyczna) jest jego autorstwa. 
Ten film mnie po prostu zachwycił. Gównie dlatego, że jest oryginalny. Historia jest czysto absurdalna, a muzyka jest wprost rewelacyjna! Osobiście mi się podobało, ale sami oceńcie:



środa, 19 marca 2014

Beat Generation

Jest rok 1943 i Allen Ginsberg przyjeżdża na Columbia University w Nowym Jorku, by rozwijać się intelektualnie, jednak pod wpływem poznanego tam Luciena Carra stopniowo oddala się od zamierzonych uprzednio celów. Teraz przyświeca mu tylko jeden: stać się jednostką wybitną i oryginalną, która stworzyła "nową wizję" literatury.

Kill Your Darlings opowiada historię pierwszych bitników, a konkretnie ich nie do końca  sielskie życie na uniwersytecie, problemy i ambicje.  Akcja toczy się szczególnie wokół dwóch osób: Allena Ginsberga (Daniel Radcliffe) oraz Luciena Carra (Dane DeHaan) i ciekawie obrazuje ich skomplikowane relacje. Oczywiście wątkiem scalającym jest morderstwo i jego motywy.
Daniel Radcliffe jest świetnym aktorem, a to kolejny popis jego nieprzeciętnych umiejętności. Rewelacyjnie oddaje postać Ginsberga i z przyjemnością się go ogląda. Miłą niespodzianką jest dla mnie Dane DeHaan, którego wcześniej nie miałam przyjemności oglądać, a w tym filmie zagrał bardzo dobrze. Również pozostała część obsady, chociażby Michael C. Hall (David Kammerer), czy Ben Foster (William Burroughs) zagrała na wysokim poziomie, czyniąc ten film jeszcze przyjemniejszy dla oka.
Oczywiście, są pewne sceny niecenzuralne. W końcu to o bitnikach! Ale były one (te sceny) zgrabnie wplecione w całość, tworząc realistyczny obraz Ameryki lat 50. Film bardzo mi się podobał – już wcześniej wspomniana gra aktorska, muzyka, charakteryzacja oraz niepowtarzalny klimat czynią Kill Your Darlings filmem ciekawym i wciągającym. Dobry scenariusz i reżyseria Johna Krokidasa daje płynną historię pewnych wydarzeń, którą ogląda się momentami z zapartym tchem, śmiechem, a nawet łzami.

niedziela, 9 marca 2014

Naprawdę miałam napisać podsumowanie Oscarów, ale już tyle było o tym powiedziane, że w sumie nie wiem co mogłabym dodać. Mnie się podobało, mniej więcej. Chociaż być może dlatego, że to była moja pierwsza gala Oscarów obejrzana w całości i na żywo?

W każdym razie, w zeszłym tygodniu miałam przyjemność obejrzeć świetną brytyjską komedię: Whisky dla aniołów. Czyli jak drobni przestępcy stają się ekspertami od whisky, o przyjaźni między nimi i świetnej pracy zespołowej w celu sprzedania butelek unikatowego trunku. Unikatowego, ponieważ właśnie została znaleziona jedyna beczka tej whisky, a czwórka młodych Szkotów postanowiła sporo na tym zyskać. Wobec czego ruszają w kiltach przez Szkocję. Jak to ujął jeden z bohaterów "weseli pacani z gór".
Z technicznego punktu widzenia, scenariusz dobry, reżyseria Kena Loacha też dobra, aktorzy niezbyt znani, za to świetnie oddający charakter swoich postaci.
Jak dla mnie to przyjemna komedia z nietuzinkowymi bohaterami, przekrojem szarego społeczeństwa i dowodem na to, że jeśli się chce, to się potrafi. Oczywiście nie jest to ten typ komedii, że podczas oglądania człowiek ryczy ze śmiechu przez półtorej godziny. Ten film skłania do refleksji nad swoją pracą albo motywacją do działania.
Oczywiście polecam wszystkim fanom brytyjskich komedii albo po prostu dobrego kina.

niedziela, 2 marca 2014

I po Oscarach. Wow, widziałam całą ceremonię! Ale dłuższy komentarz będzie później... Teraz musze iść do szkoły, eh...
W każdym razie, optymistycznym akcentem kończąc: Zniewolony najlepszym filmem 2014!!! A tu ogólna radość:

Cieszę się razem z nimi :)
To ta chwila, na którą czekałam... jakiś czas... błagam, żeby to był DiCaprio, Jennifer Lawrence wręczy Oscara najlepszemu aktorowi....
Ja nie wierzę, znowu to zrobili. Precz z tobą, Akademio! Co macie do Leonarda??? Ni z gruszki ni z pietruszki, Matthew McConaughey. No gratuluję, ale... to było takie dziwne, na zasadzie "dajmy komukolwiek, byle nie DiCaprio". Świetnie...